Wiecznie Potępieni (cz2)Ukryty Świat
23MAR
Świt przybył bardzo szybko, a na bladej twarzy dziewczyny tańczyło słońce, które sprawiało, że otworzyła oczy. Chwilę się przeciągała i otarła powieki, następnie przeniosła wzrok na swojego pupila. Ale zdziwienie przygniotło ją do ściany:
- Aaa! (Wrzasnęła i przymknęła się dłońmi ) Kto to? (zdziwiona) Zaraz, zaraz… on sobie wziął mój kocyk (zbulwersowana) Ej! Psss t!
Dziewczyna próbowała obudzić gościa, jej ciekawość kusiła by tak jak matka ściągnęła z niego koc. Powolutku wstała, ale drugą ręką wywróciła szklankę, robiąc przy tym hałas. Gościu gwałtownie podniósł się i spojrzał na Katrinę, był idealny. Pięknie wykształcone mięśnie, rysy twarzy jak u najprzystojniejszego modela, krótkie czarne włosy z lekkim jerzykiem i złoto-bursztynowe oczy.
- Tak? Po co znów się wahasz idąc w moją stronę? (wbijając wzrok w jej oczęta)
- Jak to znów?! (zmarszczyła brwi) Pierwszy raz cię tu widzę! (wścieklej) I ubrał byś coś na siebie! (patrząc na jego kaloryfer)
Chłopak się lekko zarumienił:
- Ból w tym Katrino, że nie mam ciuchów (zrobił szczere oczka). I…
- Jak to nie…
- Ciii, teraz ja mówię (cynicznie uśmiechnął się). I jestem tym wilczkiem którego wczoraj przygarnęłaś. I na dodatek rwałaś na kawałeczki chleb! Mogłaś jeszcze drobniej! (z specjalną złością).
Dziewczyna czegoś nie zrozumiała:
- Dlaczego jesteś człowiekiem? (bez żadnego wyrazu) I dlaczego byłeś ranny i dlaczego mnie uratowałeś? ( dalej bez wyrazu).
Chłopak podrapał się po głowie:
- No bo wiesz, hehe widziałem taką ciamajdę i musiałem coś zrobić (uśmiechnął się, powalając swoją niesamowitą urodą). A tak na serio nie jestem człowiekiem, może w połowie, lecz częścią mnie jest dusza wilkołaka, tej nocy stoczyłem walkę zzz…
Dziewczyna zrobiła pytającą minę:
- Zzzz?
- Z wampirami, wyczuły obecność twojej krwi i przez cały dzień słuchałem ich zmów co do ciebie. (Źrenice zrobiły się szerokie). I w końcu gdy jeden z nich szedł po ciebie, wyskoczyłem ja…
- Ale że co? (siadła na łóżko) Niby istnieją wampiry? Ta legenda została obalona przez naukowców… (zamotana) Imam wierzyć, że ty jesteś wilkołakiem?
Chłopak na chwilę się uśmiechnął ale tuż po tym przemówił zdesperowany:
Nie chcesz wierzyć? To nie.. (odsłonił kark na którym był bandaż) , nie będę zmuszał do niczego samotnej kobiety. (Parsknął i położył się na dywan).
Jakoś bardzo zatrzęsło Katriną gdy usłyszała słowo : ,,Samotna” , to był jej z największych bólów – nie dawała sobie z tym już radę. Z szafy coś wyjęła, czerwone kapsułki – połknęła dwie i usiadła na dywanie obok chłopaka. Opuściła głowę obejmując ją dłońmi:
- Wiem że jestem samotna (po policzku spłynęła łza i kapła na kolano)
Podniosła z ziemi szklankę i odstawiła ją na miejsce:
- Ale co będzie o tym wiedział człowiek który ma beztroskie życie… (bezdźwięcznie)
Chłopak palnął tekstem który spowodował zaniemówienie dziewczyny:
- Hahaha! (wybuchł śmiechem i błyskawicznie przestał) Beztroskie życie…pfff! Ty chyba nierozumna jesteś! Od takiego małego (podniósł rękę) trenuję i staram się przeżyć, dookoła czyhają wampiry. A że przez całe życie oglądałaś filmy naukowe to ci mózg wyżarły (pochylił się ku niej i szepnął). Każdej nocy, gdy tylko się ściemnia, my bronimy ludzi, rozchodzimy się po całej dzielnicy odganiając te potwory. (cofnął głowę do tyłu).
Katrina odrobinę została speszona, zostawiła to bez komentarza i podniosła się z dywanu. Chłopak jednak jeszcze nie skończył:
- Mimo tego cię przeproszę za te słowa, niektórych emocji jestem pozbawiony, a niektórych kompletnie nie nauczony… (westchnął) Jestem zwierzęciem.
Katrina chciała go pocieszyć lecz z smutnego serca nawet miłe słowo wydało by się wyplute na chama. Nagle ciekawość skłoniła ją do rozmowy, nigdy nie wierzyła, że istnieje coś co słyszała tylko w opowieściach i mitach.
- Przepraszam( ochrypnięta), jak ci na imię? (ciekawsko)
- Mam na imię Chris, ale stado woła na mnie ,,Krwawy” ponieważ kiedy zamieniam się w potwora i dopadam wroga, tak go rozszarpuję że nic po nim nie zostaje… Tylko kałuża krwi (spokojnie). Nie boisz się takiego monstrum? ( wskazują palcem na siebie).
stolatka odrobinę uchyliła ze zdziwienia wargi:
- Każdy jest inny… ( zamyśliła się) Ale po co mam się ciebie bać jeśli siedzisz tu i gadasz ze mną jak normalny człowiek…(nagle przypomniała sobie o tym co mówił). A mnie też zabijesz jeśli stanę się twoim wrogiem? Ile masz lat?
Chris ciężko westchnął:
- Mam 19 lat… I musiałbym cię zabić tylko i wyłącznie gdybyś stała się wampirem. Ale nie obawiaj się, tamci gryzą tylko silnych mężczyzn, a kobiety zostawiają w spokoju. ( uniósł kąciki ust by rozluźnić tą panującą w powietrzu sztywność).
- To dobrze, już miałam trochę lęki… Przyniosę ci jakąś koszulę i Jeansy od ojcaNa, będą idealnie pasować. (poszła szybciutko po ubrania).
Chłopak odkrył się i rzucił kocyk na łóżko Katriny . W luźnych bokserkach, wywęszył coś z szafy. Kiedy ją otworzył znalazł tam chrupki, słodycze, picie oraz jego ciekawość przykuły te czerwone tabletki. Nie było ani nazwy ani oryginalnego pojemnika, w środku zostało ich jeszcze ze sto. Powoli odkręcał wieczko, aż nagle rzucił wszystkimi i warknął na cały dom. Zapach jaki ulatniał się z szklanego pudełka sprawił furiatyczne zachowanie. Chris zamachnął się i daleko na łąkę wyrzucił sprawcę jego złości. Czekał już tylko na Katrinę i koszulę którą mu obiecała, lecz jego złość to zaledwie początek.
23MAR
Świt przybył bardzo szybko, a na bladej twarzy dziewczyny tańczyło słońce, które sprawiało, że otworzyła oczy. Chwilę się przeciągała i otarła powieki, następnie przeniosła wzrok na swojego pupila. Ale zdziwienie przygniotło ją do ściany:
- Aaa! (Wrzasnęła i przymknęła się dłońmi ) Kto to? (zdziwiona) Zaraz, zaraz… on sobie wziął mój kocyk (zbulwersowana) Ej! Psss t!
Dziewczyna próbowała obudzić gościa, jej ciekawość kusiła by tak jak matka ściągnęła z niego koc. Powolutku wstała, ale drugą ręką wywróciła szklankę, robiąc przy tym hałas. Gościu gwałtownie podniósł się i spojrzał na Katrinę, był idealny. Pięknie wykształcone mięśnie, rysy twarzy jak u najprzystojniejszego modela, krótkie czarne włosy z lekkim jerzykiem i złoto-bursztynowe oczy.
- Tak? Po co znów się wahasz idąc w moją stronę? (wbijając wzrok w jej oczęta)
- Jak to znów?! (zmarszczyła brwi) Pierwszy raz cię tu widzę! (wścieklej) I ubrał byś coś na siebie! (patrząc na jego kaloryfer)
Chłopak się lekko zarumienił:
- Ból w tym Katrino, że nie mam ciuchów (zrobił szczere oczka). I…
- Jak to nie…
- Ciii, teraz ja mówię (cynicznie uśmiechnął się). I jestem tym wilczkiem którego wczoraj przygarnęłaś. I na dodatek rwałaś na kawałeczki chleb! Mogłaś jeszcze drobniej! (z specjalną złością).
Dziewczyna czegoś nie zrozumiała:
- Dlaczego jesteś człowiekiem? (bez żadnego wyrazu) I dlaczego byłeś ranny i dlaczego mnie uratowałeś? ( dalej bez wyrazu).
Chłopak podrapał się po głowie:
- No bo wiesz, hehe widziałem taką ciamajdę i musiałem coś zrobić (uśmiechnął się, powalając swoją niesamowitą urodą). A tak na serio nie jestem człowiekiem, może w połowie, lecz częścią mnie jest dusza wilkołaka, tej nocy stoczyłem walkę zzz…
Dziewczyna zrobiła pytającą minę:
- Zzzz?
- Z wampirami, wyczuły obecność twojej krwi i przez cały dzień słuchałem ich zmów co do ciebie. (Źrenice zrobiły się szerokie). I w końcu gdy jeden z nich szedł po ciebie, wyskoczyłem ja…
- Ale że co? (siadła na łóżko) Niby istnieją wampiry? Ta legenda została obalona przez naukowców… (zamotana) Imam wierzyć, że ty jesteś wilkołakiem?
Chłopak na chwilę się uśmiechnął ale tuż po tym przemówił zdesperowany:
Nie chcesz wierzyć? To nie.. (odsłonił kark na którym był bandaż) , nie będę zmuszał do niczego samotnej kobiety. (Parsknął i położył się na dywan).
Jakoś bardzo zatrzęsło Katriną gdy usłyszała słowo : ,,Samotna” , to był jej z największych bólów – nie dawała sobie z tym już radę. Z szafy coś wyjęła, czerwone kapsułki – połknęła dwie i usiadła na dywanie obok chłopaka. Opuściła głowę obejmując ją dłońmi:
- Wiem że jestem samotna (po policzku spłynęła łza i kapła na kolano)
Podniosła z ziemi szklankę i odstawiła ją na miejsce:
- Ale co będzie o tym wiedział człowiek który ma beztroskie życie… (bezdźwięcznie)
Chłopak palnął tekstem który spowodował zaniemówienie dziewczyny:
- Hahaha! (wybuchł śmiechem i błyskawicznie przestał) Beztroskie życie…pfff! Ty chyba nierozumna jesteś! Od takiego małego (podniósł rękę) trenuję i staram się przeżyć, dookoła czyhają wampiry. A że przez całe życie oglądałaś filmy naukowe to ci mózg wyżarły (pochylił się ku niej i szepnął). Każdej nocy, gdy tylko się ściemnia, my bronimy ludzi, rozchodzimy się po całej dzielnicy odganiając te potwory. (cofnął głowę do tyłu).
Katrina odrobinę została speszona, zostawiła to bez komentarza i podniosła się z dywanu. Chłopak jednak jeszcze nie skończył:
- Mimo tego cię przeproszę za te słowa, niektórych emocji jestem pozbawiony, a niektórych kompletnie nie nauczony… (westchnął) Jestem zwierzęciem.
Katrina chciała go pocieszyć lecz z smutnego serca nawet miłe słowo wydało by się wyplute na chama. Nagle ciekawość skłoniła ją do rozmowy, nigdy nie wierzyła, że istnieje coś co słyszała tylko w opowieściach i mitach.
- Przepraszam( ochrypnięta), jak ci na imię? (ciekawsko)
- Mam na imię Chris, ale stado woła na mnie ,,Krwawy” ponieważ kiedy zamieniam się w potwora i dopadam wroga, tak go rozszarpuję że nic po nim nie zostaje… Tylko kałuża krwi (spokojnie). Nie boisz się takiego monstrum? ( wskazują palcem na siebie).
stolatka odrobinę uchyliła ze zdziwienia wargi:
- Każdy jest inny… ( zamyśliła się) Ale po co mam się ciebie bać jeśli siedzisz tu i gadasz ze mną jak normalny człowiek…(nagle przypomniała sobie o tym co mówił). A mnie też zabijesz jeśli stanę się twoim wrogiem? Ile masz lat?
Chris ciężko westchnął:
- Mam 19 lat… I musiałbym cię zabić tylko i wyłącznie gdybyś stała się wampirem. Ale nie obawiaj się, tamci gryzą tylko silnych mężczyzn, a kobiety zostawiają w spokoju. ( uniósł kąciki ust by rozluźnić tą panującą w powietrzu sztywność).
- To dobrze, już miałam trochę lęki… Przyniosę ci jakąś koszulę i Jeansy od ojcaNa, będą idealnie pasować. (poszła szybciutko po ubrania).
Chłopak odkrył się i rzucił kocyk na łóżko Katriny . W luźnych bokserkach, wywęszył coś z szafy. Kiedy ją otworzył znalazł tam chrupki, słodycze, picie oraz jego ciekawość przykuły te czerwone tabletki. Nie było ani nazwy ani oryginalnego pojemnika, w środku zostało ich jeszcze ze sto. Powoli odkręcał wieczko, aż nagle rzucił wszystkimi i warknął na cały dom. Zapach jaki ulatniał się z szklanego pudełka sprawił furiatyczne zachowanie. Chris zamachnął się i daleko na łąkę wyrzucił sprawcę jego złości. Czekał już tylko na Katrinę i koszulę którą mu obiecała, lecz jego złość to zaledwie początek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz