http://znajometr.pl/quiz,52b775e856105
Kto zgadnie na 100% kupię mu doładowanie za 5 zł , dwum pierwszym osobom jak się to uda ;)
niedziela, 22 grudnia 2013
środa, 18 grudnia 2013
sobota, 30 listopada 2013
wtorek, 26 listopada 2013
Modlitwa Upadłych
Cichutko przez łzy dziś cię Boże proszę...
Byś ściągnął ciężar który w sercu noszę...
Wiem, byłam kiedyś przez chwilkę zła,
ale teraz mi pomórz gdy sięgam dna...
Nie wiem dlaczego wszystko ciągle niszcze,
Później bez powodu płacze chcąc naprawić zgliszcze.
Ale ty wiesz dobrze czemu tak postępuje...
I dobrze wiesz jak tego żałuje.
Proszę daj mi miłość, bym kochać umiała,
Proszę daj mi radość, bym wkońcu się śmiała...
ADA ,,Prośmy, Pytajmy...kto pyta nie błądzi "
poniedziałek, 4 listopada 2013
Wiersz ,, Nowy Etap"
Ilem musiała dostać ran, by to zrozumieć,
Że trzeba mieć siłę aby zmienić się umieć.
Że czasem nawet sama wiara w siebie,
Pokaże ślad cudu na zorzystym niebie...
I nie mów mi proszę , że to tylko ściema,
Bo niejeden po kątach o szczęściu mniema.
I nie mów, że los spisuje nam kare...
Bo do takich rzeczy trzeba mieć wiarę.
Dziś już rozumiem co jest kluczem,
I dlaczego po stracie dopiero się uczę...
Bo bez tego byłabym zwykłą maszyną,
Suchą i bez wody zwykłą pustynią...
I nie mam jednym słowem ,,wyjebane",
Bo to słowo zdrowo jest poplątane.
Trzeba być dobrym i cenić każdą duszę,
Nawet wtedy , gdy słuchać upokorzeń muszę.
A ty jeśli tylko myślisz, że głupoty pisze,
Bądź pozdrowiony, bo twe serce już słyszę.
Autor: Adriana Kurzeja
,, Nie poddawaj się, nawet gdy wszystko stracisz, bo kto wie kogo w życiu możesz spotkać "
Że trzeba mieć siłę aby zmienić się umieć.
Że czasem nawet sama wiara w siebie,
Pokaże ślad cudu na zorzystym niebie...
I nie mów mi proszę , że to tylko ściema,
Bo niejeden po kątach o szczęściu mniema.
I nie mów, że los spisuje nam kare...
Bo do takich rzeczy trzeba mieć wiarę.
Dziś już rozumiem co jest kluczem,
I dlaczego po stracie dopiero się uczę...
Bo bez tego byłabym zwykłą maszyną,
Suchą i bez wody zwykłą pustynią...
I nie mam jednym słowem ,,wyjebane",
Bo to słowo zdrowo jest poplątane.
Trzeba być dobrym i cenić każdą duszę,
Nawet wtedy , gdy słuchać upokorzeń muszę.
A ty jeśli tylko myślisz, że głupoty pisze,
Bądź pozdrowiony, bo twe serce już słyszę.
Autor: Adriana Kurzeja
,, Nie poddawaj się, nawet gdy wszystko stracisz, bo kto wie kogo w życiu możesz spotkać "
sobota, 2 listopada 2013
Wiersz o Autodestrukcji
Żyła kiedyś kobieta- mawiała mama,
Zawsze na wszystko zapracowywała sama...
Była ładna...szczupła i miała czarne oczy,
Lecz nikt nie spodziewał że w końcu się stoczy...
Przyjaciele zostawili, ojciec ją wyzywał,
Zamiast cudem swoim to dziwką nazywał...
Zamiast kochać to co mu zostało w życiu,
To on ciągle gadał tylko o piciu...
Ona się trzymała, ale jak długo można?
Jak mogła tak cierpieć skoro pobożna?
Jej twarz w końcu zaczęła tracić blask,
Jej dusza wydobywała w samotności wrzask.
Tak głośny i szczery...ale niesłyszalny,
Tak bolący i piekący...lecz nie uleczalny...
Zmieniała się w tyrana- nie wiedziała jak,
Nieraz przez łzę spojrzała ,gdy przefrunął ptak...
Następny cios, łkała o rozpoczynane kłótnie...
Nie mogła zrozumieć czemu robi to tak okrutnie...
Rok później...zmarła, ale dlaczego nikt nie wie...
Jedni mówią że Naturalnie, a drudzy że przy drzewie.
piątek, 1 listopada 2013
Wiersz o Przyjaźni
Gdy gaśnie iskra jakiejś nadzieji...
Gdy wszystko idzie już niepokolei.
Znalazłam ciebie jako ciepły płomyk,
i świetlisty słoneczny na niebie promyk.
Uniosła się dusza jak puszek na wietrze,
Mierzyłam ją niecierpliwie na aerometrze...
I wszystko miało być na wieki wieków,
gdy nasza przyjaźń doznała zacieków...
Sączył się z niej jad niczym żywica,
I ten nerwów natłok niczym błyskawica...
Na koniec już wiem byłeś zawsze wrogiem,
Toksycznym i niszczącym w mej duszy złogiem.
Adriana Kurzeja
,, Pamiętaj! Rzeki kijem nie zawrócisz "
Gdy wszystko idzie już niepokolei.
Znalazłam ciebie jako ciepły płomyk,
i świetlisty słoneczny na niebie promyk.
Uniosła się dusza jak puszek na wietrze,
Mierzyłam ją niecierpliwie na aerometrze...
I wszystko miało być na wieki wieków,
gdy nasza przyjaźń doznała zacieków...
Sączył się z niej jad niczym żywica,
I ten nerwów natłok niczym błyskawica...
Na koniec już wiem byłeś zawsze wrogiem,
Toksycznym i niszczącym w mej duszy złogiem.
Adriana Kurzeja
,, Pamiętaj! Rzeki kijem nie zawrócisz "
wtorek, 22 października 2013
Wiecznie Potępieni 2
Wiecznie Potępieni (cz2)Ukryty Świat
23MAR
Świt przybył bardzo szybko, a na bladej twarzy dziewczyny tańczyło słońce, które sprawiało, że otworzyła oczy. Chwilę się przeciągała i otarła powieki, następnie przeniosła wzrok na swojego pupila. Ale zdziwienie przygniotło ją do ściany:
- Aaa! (Wrzasnęła i przymknęła się dłońmi ) Kto to? (zdziwiona) Zaraz, zaraz… on sobie wziął mój kocyk (zbulwersowana) Ej! Psss t!
Dziewczyna próbowała obudzić gościa, jej ciekawość kusiła by tak jak matka ściągnęła z niego koc. Powolutku wstała, ale drugą ręką wywróciła szklankę, robiąc przy tym hałas. Gościu gwałtownie podniósł się i spojrzał na Katrinę, był idealny. Pięknie wykształcone mięśnie, rysy twarzy jak u najprzystojniejszego modela, krótkie czarne włosy z lekkim jerzykiem i złoto-bursztynowe oczy.
- Tak? Po co znów się wahasz idąc w moją stronę? (wbijając wzrok w jej oczęta)
- Jak to znów?! (zmarszczyła brwi) Pierwszy raz cię tu widzę! (wścieklej) I ubrał byś coś na siebie! (patrząc na jego kaloryfer)
Chłopak się lekko zarumienił:
- Ból w tym Katrino, że nie mam ciuchów (zrobił szczere oczka). I…
- Jak to nie…
- Ciii, teraz ja mówię (cynicznie uśmiechnął się). I jestem tym wilczkiem którego wczoraj przygarnęłaś. I na dodatek rwałaś na kawałeczki chleb! Mogłaś jeszcze drobniej! (z specjalną złością).
Dziewczyna czegoś nie zrozumiała:
- Dlaczego jesteś człowiekiem? (bez żadnego wyrazu) I dlaczego byłeś ranny i dlaczego mnie uratowałeś? ( dalej bez wyrazu).
Chłopak podrapał się po głowie:
- No bo wiesz, hehe widziałem taką ciamajdę i musiałem coś zrobić (uśmiechnął się, powalając swoją niesamowitą urodą). A tak na serio nie jestem człowiekiem, może w połowie, lecz częścią mnie jest dusza wilkołaka, tej nocy stoczyłem walkę zzz…
Dziewczyna zrobiła pytającą minę:
- Zzzz?
- Z wampirami, wyczuły obecność twojej krwi i przez cały dzień słuchałem ich zmów co do ciebie. (Źrenice zrobiły się szerokie). I w końcu gdy jeden z nich szedł po ciebie, wyskoczyłem ja…
- Ale że co? (siadła na łóżko) Niby istnieją wampiry? Ta legenda została obalona przez naukowców… (zamotana) Imam wierzyć, że ty jesteś wilkołakiem?
Chłopak na chwilę się uśmiechnął ale tuż po tym przemówił zdesperowany:
Nie chcesz wierzyć? To nie.. (odsłonił kark na którym był bandaż) , nie będę zmuszał do niczego samotnej kobiety. (Parsknął i położył się na dywan).
Jakoś bardzo zatrzęsło Katriną gdy usłyszała słowo : ,,Samotna” , to był jej z największych bólów – nie dawała sobie z tym już radę. Z szafy coś wyjęła, czerwone kapsułki – połknęła dwie i usiadła na dywanie obok chłopaka. Opuściła głowę obejmując ją dłońmi:
- Wiem że jestem samotna (po policzku spłynęła łza i kapła na kolano)
Podniosła z ziemi szklankę i odstawiła ją na miejsce:
- Ale co będzie o tym wiedział człowiek który ma beztroskie życie… (bezdźwięcznie)
Chłopak palnął tekstem który spowodował zaniemówienie dziewczyny:
- Hahaha! (wybuchł śmiechem i błyskawicznie przestał) Beztroskie życie…pfff! Ty chyba nierozumna jesteś! Od takiego małego (podniósł rękę) trenuję i staram się przeżyć, dookoła czyhają wampiry. A że przez całe życie oglądałaś filmy naukowe to ci mózg wyżarły (pochylił się ku niej i szepnął). Każdej nocy, gdy tylko się ściemnia, my bronimy ludzi, rozchodzimy się po całej dzielnicy odganiając te potwory. (cofnął głowę do tyłu).
Katrina odrobinę została speszona, zostawiła to bez komentarza i podniosła się z dywanu. Chłopak jednak jeszcze nie skończył:
- Mimo tego cię przeproszę za te słowa, niektórych emocji jestem pozbawiony, a niektórych kompletnie nie nauczony… (westchnął) Jestem zwierzęciem.
Katrina chciała go pocieszyć lecz z smutnego serca nawet miłe słowo wydało by się wyplute na chama. Nagle ciekawość skłoniła ją do rozmowy, nigdy nie wierzyła, że istnieje coś co słyszała tylko w opowieściach i mitach.
- Przepraszam( ochrypnięta), jak ci na imię? (ciekawsko)
- Mam na imię Chris, ale stado woła na mnie ,,Krwawy” ponieważ kiedy zamieniam się w potwora i dopadam wroga, tak go rozszarpuję że nic po nim nie zostaje… Tylko kałuża krwi (spokojnie). Nie boisz się takiego monstrum? ( wskazują palcem na siebie).
stolatka odrobinę uchyliła ze zdziwienia wargi:
- Każdy jest inny… ( zamyśliła się) Ale po co mam się ciebie bać jeśli siedzisz tu i gadasz ze mną jak normalny człowiek…(nagle przypomniała sobie o tym co mówił). A mnie też zabijesz jeśli stanę się twoim wrogiem? Ile masz lat?
Chris ciężko westchnął:
- Mam 19 lat… I musiałbym cię zabić tylko i wyłącznie gdybyś stała się wampirem. Ale nie obawiaj się, tamci gryzą tylko silnych mężczyzn, a kobiety zostawiają w spokoju. ( uniósł kąciki ust by rozluźnić tą panującą w powietrzu sztywność).
- To dobrze, już miałam trochę lęki… Przyniosę ci jakąś koszulę i Jeansy od ojcaNa, będą idealnie pasować. (poszła szybciutko po ubrania).
Chłopak odkrył się i rzucił kocyk na łóżko Katriny . W luźnych bokserkach, wywęszył coś z szafy. Kiedy ją otworzył znalazł tam chrupki, słodycze, picie oraz jego ciekawość przykuły te czerwone tabletki. Nie było ani nazwy ani oryginalnego pojemnika, w środku zostało ich jeszcze ze sto. Powoli odkręcał wieczko, aż nagle rzucił wszystkimi i warknął na cały dom. Zapach jaki ulatniał się z szklanego pudełka sprawił furiatyczne zachowanie. Chris zamachnął się i daleko na łąkę wyrzucił sprawcę jego złości. Czekał już tylko na Katrinę i koszulę którą mu obiecała, lecz jego złość to zaledwie początek.
23MAR
Świt przybył bardzo szybko, a na bladej twarzy dziewczyny tańczyło słońce, które sprawiało, że otworzyła oczy. Chwilę się przeciągała i otarła powieki, następnie przeniosła wzrok na swojego pupila. Ale zdziwienie przygniotło ją do ściany:
- Aaa! (Wrzasnęła i przymknęła się dłońmi ) Kto to? (zdziwiona) Zaraz, zaraz… on sobie wziął mój kocyk (zbulwersowana) Ej! Psss t!
Dziewczyna próbowała obudzić gościa, jej ciekawość kusiła by tak jak matka ściągnęła z niego koc. Powolutku wstała, ale drugą ręką wywróciła szklankę, robiąc przy tym hałas. Gościu gwałtownie podniósł się i spojrzał na Katrinę, był idealny. Pięknie wykształcone mięśnie, rysy twarzy jak u najprzystojniejszego modela, krótkie czarne włosy z lekkim jerzykiem i złoto-bursztynowe oczy.
- Tak? Po co znów się wahasz idąc w moją stronę? (wbijając wzrok w jej oczęta)
- Jak to znów?! (zmarszczyła brwi) Pierwszy raz cię tu widzę! (wścieklej) I ubrał byś coś na siebie! (patrząc na jego kaloryfer)
Chłopak się lekko zarumienił:
- Ból w tym Katrino, że nie mam ciuchów (zrobił szczere oczka). I…
- Jak to nie…
- Ciii, teraz ja mówię (cynicznie uśmiechnął się). I jestem tym wilczkiem którego wczoraj przygarnęłaś. I na dodatek rwałaś na kawałeczki chleb! Mogłaś jeszcze drobniej! (z specjalną złością).
Dziewczyna czegoś nie zrozumiała:
- Dlaczego jesteś człowiekiem? (bez żadnego wyrazu) I dlaczego byłeś ranny i dlaczego mnie uratowałeś? ( dalej bez wyrazu).
Chłopak podrapał się po głowie:
- No bo wiesz, hehe widziałem taką ciamajdę i musiałem coś zrobić (uśmiechnął się, powalając swoją niesamowitą urodą). A tak na serio nie jestem człowiekiem, może w połowie, lecz częścią mnie jest dusza wilkołaka, tej nocy stoczyłem walkę zzz…
Dziewczyna zrobiła pytającą minę:
- Zzzz?
- Z wampirami, wyczuły obecność twojej krwi i przez cały dzień słuchałem ich zmów co do ciebie. (Źrenice zrobiły się szerokie). I w końcu gdy jeden z nich szedł po ciebie, wyskoczyłem ja…
- Ale że co? (siadła na łóżko) Niby istnieją wampiry? Ta legenda została obalona przez naukowców… (zamotana) Imam wierzyć, że ty jesteś wilkołakiem?
Chłopak na chwilę się uśmiechnął ale tuż po tym przemówił zdesperowany:
Nie chcesz wierzyć? To nie.. (odsłonił kark na którym był bandaż) , nie będę zmuszał do niczego samotnej kobiety. (Parsknął i położył się na dywan).
Jakoś bardzo zatrzęsło Katriną gdy usłyszała słowo : ,,Samotna” , to był jej z największych bólów – nie dawała sobie z tym już radę. Z szafy coś wyjęła, czerwone kapsułki – połknęła dwie i usiadła na dywanie obok chłopaka. Opuściła głowę obejmując ją dłońmi:
- Wiem że jestem samotna (po policzku spłynęła łza i kapła na kolano)
Podniosła z ziemi szklankę i odstawiła ją na miejsce:
- Ale co będzie o tym wiedział człowiek który ma beztroskie życie… (bezdźwięcznie)
Chłopak palnął tekstem który spowodował zaniemówienie dziewczyny:
- Hahaha! (wybuchł śmiechem i błyskawicznie przestał) Beztroskie życie…pfff! Ty chyba nierozumna jesteś! Od takiego małego (podniósł rękę) trenuję i staram się przeżyć, dookoła czyhają wampiry. A że przez całe życie oglądałaś filmy naukowe to ci mózg wyżarły (pochylił się ku niej i szepnął). Każdej nocy, gdy tylko się ściemnia, my bronimy ludzi, rozchodzimy się po całej dzielnicy odganiając te potwory. (cofnął głowę do tyłu).
Katrina odrobinę została speszona, zostawiła to bez komentarza i podniosła się z dywanu. Chłopak jednak jeszcze nie skończył:
- Mimo tego cię przeproszę za te słowa, niektórych emocji jestem pozbawiony, a niektórych kompletnie nie nauczony… (westchnął) Jestem zwierzęciem.
Katrina chciała go pocieszyć lecz z smutnego serca nawet miłe słowo wydało by się wyplute na chama. Nagle ciekawość skłoniła ją do rozmowy, nigdy nie wierzyła, że istnieje coś co słyszała tylko w opowieściach i mitach.
- Przepraszam( ochrypnięta), jak ci na imię? (ciekawsko)
- Mam na imię Chris, ale stado woła na mnie ,,Krwawy” ponieważ kiedy zamieniam się w potwora i dopadam wroga, tak go rozszarpuję że nic po nim nie zostaje… Tylko kałuża krwi (spokojnie). Nie boisz się takiego monstrum? ( wskazują palcem na siebie).
stolatka odrobinę uchyliła ze zdziwienia wargi:
- Każdy jest inny… ( zamyśliła się) Ale po co mam się ciebie bać jeśli siedzisz tu i gadasz ze mną jak normalny człowiek…(nagle przypomniała sobie o tym co mówił). A mnie też zabijesz jeśli stanę się twoim wrogiem? Ile masz lat?
Chris ciężko westchnął:
- Mam 19 lat… I musiałbym cię zabić tylko i wyłącznie gdybyś stała się wampirem. Ale nie obawiaj się, tamci gryzą tylko silnych mężczyzn, a kobiety zostawiają w spokoju. ( uniósł kąciki ust by rozluźnić tą panującą w powietrzu sztywność).
- To dobrze, już miałam trochę lęki… Przyniosę ci jakąś koszulę i Jeansy od ojcaNa, będą idealnie pasować. (poszła szybciutko po ubrania).
Chłopak odkrył się i rzucił kocyk na łóżko Katriny . W luźnych bokserkach, wywęszył coś z szafy. Kiedy ją otworzył znalazł tam chrupki, słodycze, picie oraz jego ciekawość przykuły te czerwone tabletki. Nie było ani nazwy ani oryginalnego pojemnika, w środku zostało ich jeszcze ze sto. Powoli odkręcał wieczko, aż nagle rzucił wszystkimi i warknął na cały dom. Zapach jaki ulatniał się z szklanego pudełka sprawił furiatyczne zachowanie. Chris zamachnął się i daleko na łąkę wyrzucił sprawcę jego złości. Czekał już tylko na Katrinę i koszulę którą mu obiecała, lecz jego złość to zaledwie początek.
Wiecznie Potępieni 1
Wiecznie Potępieni (cz1) Przyjaciel
22MAR
Katrina wyszła na zakupy po sukienkę którą widziała w sklepie na wystawie Szał Lat osiemdziesiątych, krótka z koronkowymi detalami i grubym gumowym paskiem. Czerń tej sukni doskonale pasował do jej bladej karnacji, w końcu po dłuższym zastanowieniu wydała ostatnie kieszonkowe. Nie była typem milutkiej dziewczyny, zawsze doskonale wiedziała czego chce, nie miała kumpli, zwierzątka, nawet prawdziwych rodziców, ale jednak kochała ich za to że wzieli ją z domu dziecka. Uwielbiała przychodzić nad urwisko z którego widziała zachodzące słońce, czuła że wznosi się ponad chmury gdy chowało się za horyzont morza, wtedy odbicie sprawiało jakby blask słońca które dopiero wschodzi. w pułapce swych myśli siadła tam na kamieniu i rozpoczęła nucić piosenkę z dzieciństwa:
,, Gdy zachodzi światła cień-zasypiam,
Nie boję się, bo jesteś tu i chronisz mnie.
Twój oddech jest zimny, lecz mój cie ogrzewa.
Kim jesteś? Kim jestem?
Znajdę odpowiedź … w śnie.
Razem zwyciężymy wszystko”
Wstała i zamknęła oczy, z przymrużonych powiek spłynęła łza. Nie wiedziała dlaczego tak ta piosenka ją wzruszyła, krople przeistoczyły się w głośne łkanie. Upadła na kolana i wpatrzyła w fale uderzające w skały. Zastanawiała się porządnie kiedy z jej ust wydobył prawdziwy i szczery uśmiech, gwałtownie powstała, czuła że zaraz zasłabnie, chciała oprzeć rękę o gałąź, ale gdy tylko to zrobiła- złamała się, machała rękami jak szalona by tylko utrzymać równowagę. Czuła jak strach nią szturcha, nagle ktoś ją pociągnął by nie wpadła, obejrzała dokładnie okolice lecz zza drzew nikogo nie widziała, pomyślała że to tylko urojenie i ponownie siadła na twardym kamieniu. Z kieszeni wyjęła swojego i-phona na którym tylko i wyłącznie słuchała muzyki, założyła więc słuchawki, zjechała z kamienia, pod głowę podłożyła bluzę i usypiała w głębokim zapomnieniu. Mijały godziny, a Katrina dalej z pustką w oczach leżała patrząc na księżyc i gwiazdy, tylko słyszała smęty w słuchawkach i szum ciepłego wiatru. Leniwie zerkła na godzinę : 11:38, tak była obolała i zdołowana, że wstając coś szeptała i zanuciła:
,,Gdy zachodzi światła cień…nananana
Nie boję się…Oddech zimny…nananana”
Otworzyła swój chlebak, wyjęła kromki i delikatnie odchyliła połówkę by zobaczyć z czym ma. Na szczęście w środku była wędlina i ser, uwielbiała tą kombinację. Nalała sobie z termosu ciepłej czekolady i powoli się rozgrzewała. Ciszę jej przerwało wycie wilków i piski jakby szczeniąt, zza drzewa wyszedł obolały wilk, był bardzo wielki i czarny, oczy jak dwa sreberka świeciły odbite od księżyca. Dziewczyna nie wiedziała co ma robić, przed nią stało dzikie zwierze, w każdym momencie mógłby ją dopaść i zagryźć. Ale jej serce skaleczone od męk jakich przeżyła, nakazywało pomóc i ryzykować. Wkońcu i tak musiałaby obok zwierzaka przejść, więc bardzo powoli, kroczek po kroczku zbliżała się, wilk warczał i wystawiał jak na wilka bardzo długie kły. Bardziej wielkością podobny był do niedźwiedzia, jej to nie przeszkadzało, chciała zaszaleć i powiedziała do wilka:
-He, skoro człowiek człowiekowi wilkiem, to wilk dla człowieka kim jest?(stukła się w głowę) jaka ja głupia, przecież on tego nie zrozumie.
Dalej podchodziła i w pewnym momencie napadł ją strach , kiedy spojrzała mu prosto w oczy i w źrenice które zmniejszały swą wielkość gdy dawała jeden krok do przodu, cofła się i potknęła o kamień uderzając przy tym mocno o brzeg urwiska, traciła przytomność. Po paru minutach ocknęła się, a nad nią piszczał wilk, ona gwałtownie wędrowała do tyłu zapominając że z tyłu jest tylko przepaść, prawie zrobiła fikołka w tamtą stronę lecz wilk złapał ją zębiskami za buta i ciągnął w swoją stronę, w końcu uratował ją. Dziewczyna wyciągnęła dłoń w jego stronę, śledząc przy tym jego reakcje, ale zwierze polizało jej rękę i zrobiło smutne oczka, wpadła na pomysł, że po prostu weźmie go do domu. Po drodze drobiła kanapki by jakoś go zachęcić, ku zdziwieniu szedł. Dotarli, Katrina zadzwoniła do drzwi domu, klamka powoli się uchylała, a zza nich matka dziewczyny. Ojciec był jeszcze w pracy, więc zza siebie wyłoniła zwierze. Matka przymknęła gwałtownie drzwi i wrzasnęła:
- Idź mi z tym potworem! Jeszcze ci coś zrobi! Albo wchodź szybko i go zostaw, to sobie pójdzie!
- Ale mamo no, jest ranny. To co że wielki jak niedźwiedź (popatrzyła na zwierza), pozwól mi go zatrzymać, umiem się opiekować (prosząc).
Matka kiwała przecząco głową:
- Nie o to chodzi, ale to jest dzikie zwierze i mogą odezwać się jego instynkty. Katrino…
Dziewczyna spróbowała ponownie:
Proszę…Mamo (przymrużyła oczy).
- Nie to Nie!
Matka chciała trzasnąć drzwiami, ale Katrina włożyła nogę między szczelinę i wkurzyła się:
- Ile będą ci to Kurwa powtarzać, że nie jestem twoją córką i nie będzie mi dyrygować byle kto! Chce mieć zwierzątko! I będę je mieć, bo nie mam nikogo! (furiatycznie).
Rodzic kazał jej zaczekać 10min. Więc dziewczyna posłusznie odwróciła się i klapła na drewnianej ławeczce . Bawiła się kawałkiem trawy, który przyczepiła go do sznureczków bluzy. Czas minął, matka wyszła na dwór i siadła obok córki:
-Nie chciałam na ciebie krzyczeć, po prostu przestraszyłam się wilka… Możesz sobie go zatrzymać, ale uważaj to jednak dzikie zwierzę, nie chciałabym aby zrobił ci krzywdę.
Katrina podskoczyła z radości, wycałowała matkę i zawołała wilka, ten również siadnął obok nich. Było już późno, więc dziewczyna weszła z nim do domu, skubaniec grzbietem sięgał jej do klamki i przygotowała opatrunki. Delikatnie odkaziła rany, przyłożyła gazę i wyciągnęła z szyi wilka długi kieł, otworzyły się jej oczy szerzej niż zwykle. Zęba wrzuciła do słoika, a rany zabandażowała. W końcu zmęczenie dało znaki, pościeliła łóżko, przebrała ciuchy na lekką piżamę. Odwróciła się w bok i popatrzyła na wilka i szepnęła w jego stronę:
-Teraz ty jesteś moim przyjacielem, bo do tej pory przyjaciółmi było słońce, gwiazdy i księżyc. Dziękuję, że mam w końcu coś co mnie wysłucha. Dobranoc wilczku…
Wilk przekrzywił łebek lekko w prawo i zaskamlał, a następnie usnął wraz z Katriną.
Emocje X_X
Pustka
łatwa do odgadnięcia, cechuje ją przede wszystkim ociężały ruch powiek i gałek ocznych, a także bezpośredność spojrzenia. Jednym słowem czuć od takiego człowieka ból i ogromne sumienie. Pustka może zrodzić się z problemów rodzinnych, rozstań rodziców , patologii, nie odwzajemnionej miłości , śmierci najbliższych osób, a nawet z śmiercią kochanego zwierzęcia. Albowiem są dwa rodzaje pustek. Pustka absolutna , w której nawet fachowiec nie dał by sobie rady i pustka psychiczna, w której nie czyny pomagają tylko słowa i ton tych słów.
Strach
Znasz to prawda? Szaleńczy ruch źrenicy, czujesz ciśnienie w oczach i adrenalinę w której czasem myślisz że jesteś krok od zawału. Oczy od razu szersze, bo włącza się system obronny (im większe pole widzenia tym więcej zobaczysz i będziesz w stanie mógł zareagować)-normalne. Stajesz się przy tym zdezorientowany kompletnie, nawet możesz zblednąć- zależy , niektórzy dostają wypieków. Inni uciekają. A jeszcze inni walczą z tym strachem- najczęściej bez pomocy bezskutecznie.
Gniew
Nie zawsze go widać, bywa doskonale kamuflowany i jest jedną z największych sił niszczących. Oczy przy widocznym gniewie marszczą się przy łuku brwiowym, brwi się jeżą (śmiejemy się z psów i ich jeżów, a nam też tak się robi- spróbuj). Zresztą przez resztę dnia oczy się nam świecą po dość wyczerpującej dawce tego shotu . Mamy prawo do gniewu, lecz sam pomyśl TY+GNIEW+KTOŚ= HAOOOOS!
Radość
O tak! Co jest bardziej od tego lepsze? No kurcze nic! Radość jest niczym ciepły piasek- przyjemny i kojący. On nas naprawia, pozwala zaczynać od nowa, daje motywacje, pozwala uwierzyć sobie i innym. Z radości płacząc czy tracąc dech jest niezapomnianym doznaniem i warto dać ją sobie, a gdy nauczysz sie z niego korzystać ,podaruj go innym. Przy radości czujemy euforie i dosycenie w emocjach. Wówczas myślimy: Jaka głupia byłam się smucąc! Ale wiedz nic nie trwa wiecznie ;]
Żal
Tak, racja...zostaje. I nawet śmiech, wybryki czy cokolwiek tego nie osłabi. To już jest w nas, rodząc się dostaliśmy taki dar, może to jakiś sposób odkupienia? Ale wiemy na pewno, że ciśnie na ku dole, najsilniejsi wygrają. Jeżeli nie jesteś alkoholikiem, ćpunem, mordercą czy tp. wiedz że jesteś jednym z wygranych w tej całej grze wzlotów i upadków, wiedz że możesz wiele jeszcze zmienić [ wystarczy chcieć]. A łzy? Wiesz czemu płaczemy? Nie dlatego żę nam smutno, tylko dlatego że łzy bronią przed złym czynem...
BO PRZECIEŻ DLATEGO MAMY EMOCJE!
Subskrybuj:
Posty (Atom)